C Archives | Bohateron

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.

Akceptuję

Miałam jakieś spodnie – dostałam od zgrupowania, z «Chrobrego II». Były to takie spodnie ciemnoszare. Spodnie wielkie, opaskę na ręku, jakąś bluzę – też ze zgrupowania dostałam, gdzieś tam chłopcy jakiś magazyn rozbili i dostali – na głowie miałam beret i w tym zawsze chodziłam. Wszystko było na mnie za duże i wyglądałam jak «mały powstaniec».

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

Tak się mówi o Powstańcach, że bohaterzy, że odważni. Dzieci to po pierwsze były dzieci, nie bardzo zdawały sobie sprawę z zagrożenia, że można stracić życie; owszem – trafili, kolega został zabity i tak dalej, ale to żal krótki i dalej się żyło. Ale najbardziej chyba ucierpiały matki. Głód, dziecka nie ma w domu, nie wiadomo, co się z dzieckiem dzieje, matka jest matką. To były ciche bohaterki.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

W kilku byliśmy z karabinem maszynowym w ruinach budynku na rogu Królewskiej i Marszałkowskiej i mieliśmy ostrzeliwać Niemców w Ogrodzie Saskim, żeby ułatwić, umożliwić przebicie się ludziom ze Starego Miasta. Podczas tej akcji urwał się nam pocisk w lufie. Pamiętam, że biegłem z tą lufą do budynku PKO, gdzie było dowództwo AK i rusznikarnia. Tam urwaną gilzę wyciągnięto. Potem z tą lufą biegłem z powrotem i wmontowaliśmy ją w cekaem, strzelaliśmy znów.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

Kul człowiek nie widzi, ale czuje. Mimo że to była noc, jedna lampa się świeciła na Zielnej gdzieś daleko. Ale z drugiej strony Zielnej miał być oddział, który miał nam dać jakąś ogniową osłonę. Prawdopodobnie skończyła się im amunicja, bo nikt się nie odezwał. Jak tylko wybiegliśmy na Zielną, posypały się granaty z wyższych pięter.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

To było 21 sierpnia, trzy dni trwało zdobywanie Komendy Policji. Tam w drugim dniu tej akcji, 20 sierpnia, widziałem, jak mój dowódca – chorąży „Bończa” – zginął na schodach kościoła Świętego Krzyża. To było potworne, wstrząsające wrażenie.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

Major powiedział, że dzisiaj wyjdziemy w nocy, ponieważ mają być zrzuty na placu Napoleona. Wyjdziemy do Śródmieścia. Jak się zrobił zmierzch, ustawiono nas dwójkami, dlaczego? Dlatego, że przejścia, którymi mieliśmy iść do Śródmieścia, prowadziły przez jakieś ogrody i przez poprzebijane otwory pomiędzy budynkami. Wszyscy robili przejścia, żeby ludzie mogli się przenosić, jeśli będzie jakieś natarcie czy bombardowanie.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

Na Szpitalnej była rozdzielnia listów, dokąd przerzucano listy przez Aleje. Stamtąd rozprowadzano je, gdzie jeszcze się dało w Śródmieściu-Północ i na Powiślu. Każdy z nas miał swoje wyznaczone ulice – ja zanosiłem listy na ulice Żelazną, Krochmalną i Wronią. Kiedyś spotkałem uciekinierów z Woli – pierwszy raz widziałem ludzi tak przerażonych. To było dla mnie wstrząsające przeżycie.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

24 września alarm – Niemcy od strony Chłodnej wdzierają się na nasze stanowiska. Jako zastępca dowódcy plutonu miałem trzech chłopaków ze sobą i mieliśmy odeprzeć ich atak. Jeszcze do tej pory ruiny stoją. Zaczęliśmy do Niemców strzelać, uspokoiło się. Zza węgła się wychyliłem, żeby zobaczyć, co się dzieje na przedpolu, wtedy seria poszła. Miałem tylko szmajsera na piersiach. Jedna z kul trafiła w iglicę szmajsera, może dlatego żyję do tej pory.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

Były dwa pistolety maszynowe, steny angielskie, jeden karabin tylko, kilkanaście pistoletów różnych produkcji. Pozostali powstańcy mieli po jednym, po dwa granaty tylko. Kilkunastu kolegów nic nie miało pierwszego dnia. Obiecywano im, że sobie zdobędziemy. Jak okazało się, nie było to takie łatwe. Później, pod koniec Powstania, to broni mieliśmy bardzo dużo, tylko ludzi już nie było.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK

Na każdym podwórzu były kapliczki. Były już także podczas okupacji, ale podczas Powstania stały się właściwie ołtarzem, gdzie odbywały się modły, gdzie śpiewało się pieśni religijne i patriotyczne. Pamiętam jedno, bardzo uroczyste nabożeństwo, nawet przyszedł ksiądz. To było 15 sierpnia. Wtenczas pierwszy raz dowiedziałam się, że to jest Dzień Żołnierza. Była wielka uroczystość, bo i chłopcy byli. Była msza polowa.

 

Archiwum Historii Mówionej: LINK